Ukraina, morze Azowskie. Wrzesien 2021

  1. 2. Plan podróży i odwiedzone miejsca
    1. Kijów
    2. Berdiańsk
    3. Mariupol
    4. Chersoń
  2. 3. Logistyka
  3. 4. Noclegi
  4. 5. Kuchnia i napoje

2. Plan podróży i odwiedzone miejsca

Kijów – Berdiańsk – Mariupol – Kijów

Kijów

Nasz wypad na południe Ukrainy miał miejsce we wrześniu 2022 roku, więc był w praktycznie ostatnim momencie przed rosyjską inwazja. Pociągi jeździły normalnie, do Kijowa można było dolecieć samolotem a i sam Kijów miał całkiem dobrze rozbudowaną siatkę połączeń lotniczych.

Po przylocie do Kijowa z Gdańska, postanowiliśmy przejść się pieszo do miasta. Odległość wynosi około 8 km, tak więc jeśli ma się w zapasie 2-3 godziny, jest to całkowicie wykonalne.

Nastepnie wieczorem podróż pociągiem do Berdianska. 15 godzin sypialnym.

Przed dworcem “Puzata chata” gdzie zjedliśmy śniadanie. Ukraińska sięciówka – bufet. W moim przyadku trzeci raz miałem przyjemność tam jeść – wcześniej pierwszy raz przed podróżą do Ałmatów, później podczas krótkiego wypadu do Hajworonu.

Berdiańsk

Idziemy promenadą wzdłuż brzegu. Plaża, kąpiel w morzu Azowskim zaliczona. Nie byle co, bo mamy prawie koniec września. Zwraca uwagę “Berdianska kosa”, charakterystyczny kawałek lądu wcinający się w głąb morza.

Ludność bardzo pozytywnie nastawiona, w wielu przypadkach ktoś ma kogoś, kto pracuje “w Polszy”. Cała komunikacja oczywiście w języku rosyjskim (jeżeli ktoś zna – ja niestety nie bardzo).

Mariupol

Następnego dnia, do Mariupola dostaliśmy się marszrutką z Berdianska – około godzina drogi. W czasie podróży minęliśmy parę punktów kontrolnych, tzw. blokpostów, gdzie żołnierze z karabinami sprawdzali przejeżdżające pojazdy. Kto by pomyślał, ile rzeczy może się zdarzyć w ciagu godziny… Siedzący przed nami lokals zastanawiał się, czy nie poczęstować nas zachomikowaną butelką wódki. Zerkał, zerkał a z naszej strony nie było zainteresowania. W końcu odpuścił, wypił sam. Takie widoki.

Przy wjeździe do miasta powitał nas smutny mural na bloku przedstawiający dziecko trzymające misia. Miś na miarę naszych możliwości… Brak słońca, wiszące nad naszymi glowami ołowiane chmury, dziurawe drogi, rozwalone mosty potęgowały depresyjny nastrój. Miś? Dzieci? To nie żąrt, miasto ucierpiało od rosyjskich bomb i ostrzałów w 2014. I kto by pomyślał, że parę miesięcy po naszej wizycie wszystko zacznie się od nowa.

Wybraliśmy się w kierunku zakładów Azow. Równolegle do nowego mostu wiedzie stary, nieużywany. Pokrzywiony, zniszczony. Mimo to widzieliśmy paru rybaków, a nawet zaparkowany na nim samochód. Zrobiliśmy przechadzkę. Widok z mostu: ktoś zrobił zakupy w monopolowym i po chwili przybyli koledzy, koleżanki. Wzędobylskie bezpańskie psy. Dobre, przyjaźnie nastawione. Azow stal.

Jako że musieliśmy zdążyć na wieczorny pociąg powrotny do Kijowa, nasz pobyt był ograniczony do jednego dnia. Przed wyjazdem w przydworcowej knajpie zjedliśmy pielmieni – tradycyjne rosyjskie pierożki z farszem i parę innych specjałów. Fajnie, zwłaszcza, handlarka używała liczydła.

I znów 15 godzin – tym razem w druga stronę, w wagonie sypialnym, bez przedziałów, tzw. plackartnyj. Tego typu wagony mają swoje korzenie w XIX wieku, gdzie sprawdziły się doskonale przy transporcie rannych, z uwagi na łatwy dostęp do leżących pasażerów. W naszym przypadku rannych nie było – podróżowaliśmy w taki sposób, bo wagony z przedziałami były wykupione. Dodatkowym atutem była też znacznie niższa cena. Mimo to, komfort takiej podróży jest przyzwoity, każdy ma swoje łóżko, czyste prześcieradło i koc – co by nie narzekać, higiena to jednak standard we wschodnich kolejach. Dodatkowo, w każdym wagonie dostęp do samowaru z gorącą wodą, więc można sobie zaparzyć herbatę czy zalać zupę – standard.

Hah, i podobno czasem można się załapać na fajną imprezę:)

Chersoń

Miasto w którym spędziliśmy zaledwie parę godzin, tam bowiem mieliśmy przesieadkę na pociąg do Kijowa. Krótko tam byliśmy – moim zdaniem, to miasto, jakich wiele w post sowieckiej rzeczywistości. Wg wikipedii, 280 tysięcy mieszkańców przed inwazją. Duży port rzeczny itp..

Komu by przyszło do głowy, co zdarzy się za kilka miesięcy. Pewnie nikomu, bo kto może wiedzieć, co kryje się w głowie psychopaty.

3. Logistyka

Kolej, samolotem (wizzair) z Gdańska do Kiljowa

4. Noclegi

Poza Berdiańskiem, gdzie spaliśmy w hotelu, pozostałe noce spędziliśmy w pociągach.

5. Kuchnia i napoje

Pielmieni, Tavrija:)

Leave a comment